Latający opel z pijanym kierowcą

Szarża w centrum Rzeszowa. - To cud, że ten szaleniec nas nie zabił - mówi zdenerwowana Elżbieta Mróz. Rozpędzony opel calibra o mały włos nie wpadł na nią, jej córkę i 2,5-letnią wnuczkę, kiedy przechodziły na zielonym świetle przez pasy na placu Śreniawitów.

Posty powiązane:
  Faceci nie dają rady
  Marsz solidarności z Tybetem
  Nowy szef sztabu ośrodka szkolenia NATO
  Dajcie nam parki i plaże!
  60 lat polskiej animacji
  Muzealna Oberża pod Św. Jerzym otwarta w Chudowie
  Sukienka od taty
  RMF: Katowice zmienią oblicze?
  Ewakuacja kamienicy w Bytomiu
  Word Press Photo w Poznaniu